Historia Kokosa - od ulicy do domu
Wzruszająca historia o tym, jak Kokos znalazł swój wymarzony dom po trudnych przeżyciach na ulicach Turcji.
W lipcu 2024 parlament Turcji przegłosował nowelizację (wprowadzoną do Ustawy o ochronie zwierząt 5199) znaną oficjalnie jako Kanun No. 7527. Na papierze jej zapisy mówią o obowiązku zbierania bezdomnych zwierząt, ich szczepieniu, sterylizacji, rejestracji i umieszczaniu w schroniskach — ale jednocześnie przewidują możliwość eutanazji zwierząt „niebezpiecznych”, „nieuleczalnie chorych” lub „nie nadających się do adopcji”. To mieszanka, która w praktyce w warunkach chronicznego niedofinansowania i braku miejsc w schroniskach stała się dla wielu organizacji i obywateli zapowiedzią masowych egzekucji zwierząt na terenie kraju.
Przede wszystkim - kluczowy jest tutaj kontekst wykonawczy. Skrajnie nieprzystosowana infrastruktura tureckich schronisk nie ma nawet szans nadążyć za uchwaloną nowelizacją. Każdy, kto brał udział w tworzeniu tejże ustawy doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co w praktyce oznacza to dla tysięcy tureckich zwierząt. Pojemność systemu, jakikolwiek by on nie był, nie jest w stanie sprostać skali problemu. Rządowe szacunki mówią o blisko 4 mln. zwierząt do odłowienia w trybie natychmiastowym, przy jednoczesnym braku finansowania już istniejących placówek, braku dobudowy nowych obiektów, braku... po prostu zainteresowania tym, gdzie mają trafić odłowione z ulic zwierzaki. Ma ich po prostu nie być, to się liczy. Luksusowe wakacje reklamowane turystom nie wyglądają już tak zachęcająco, gdy 2km od resortu moga oni natrafić na dziesiątki zagłodzonych istnień - trzeba więc się tych istnień pozbyć, jak najszybciej, i co najwyażniejsze - jak najtaniej.
Efektem wyżej wspomnianego "jak najtaniej" są psy w kondycji widocznej na zdjęciu. Ten biedak był jednym z tych, które próbowaliśmy uratować z rządowej umieralni. Niestety, tylko próbowaliśmy, pomimo starań on i wielu jemu podobnych nie dożyło momentu transportu.
Potwornym jest, że ten psiak nadal należy do grupy tych, które wcale nie wyglądały tak źle. W dobie social media internet zaczęły zalewać nagrania zaniechań i nadużyć w rządowych placówkach. "Schroniska", nawet gdy zarządzane przez kogoś, kto chciałby dać szansę tym zwierzętom na rok mają przewidywane środki w rzeczywistości odpowiadające wyżywieniu przez niecałe 2 miesiące. Psy w mordowniach, które im zgotowano nie tylko umierają, ale także żyją w ogromnej cieśni, depcząc po zwłokach tych, które już nie przetrwały. Konają śmiercią głodową, chore, z pustymi oczyma oraz wyłysiałe przez rozdrapany do krwi, wszechobecny świerzb. Nagranie obok nie należy do tych dla ludzi o słabych nerwach. To prawdziwy dowód piekła, o którym świat zapomniał. Piekła, z którego zgodnie z nazwą naszej grupy próbujemy zabrać tak wiele istnień, jak tylko możemy. Boli, że nigdy nie możemy wystarczająco.
Ich pozbawione iskry oczy nawiedzają niejeden koszmar. Ich poranione ciała odchodzą w mroku, jeden po drugim - bezimienne, niepamiętane i zamiatane pod dywan następnego poranka. Bo następny dzień to piekło kolejnych, o których również świat nie usłyszy.
Dlatego z każdym dniem pomimo wycieńczenia, pomimo łez i porażek - w ich imieniu krzyczymy coraz głośniej.
Jak w XXI w. wciąż możliwe są takie widoki? W państwie, którego turystyka i przemysł medycyny estetycznej kwitnie zasilany przez majętnych Europejczyków?
Powyższe nagranie z Silopi, przy samej granicy z Syrią i Irakiem mrozi krew w zyłach internautów. Podobne wzburzenie wywołał skandal dokryty w Gebze, mieście industrialnym położonym w bliskiej okolicy Stambułu. Piękne nadmorskie widoki oferowane przez miasto oraz luksusowe hotele nie współgrają z tragedią, którą odkryto tam w gminnym schronisku. Wolontariusze nakryli na gorącym uczynku wykonawców prodecderu, którym miasto nie chciałoby pochwalić się licznym turystom zwiedzającym ich malownicze plaże. Podejrzewano od dłuższego czasu, że zabijane są tam zwierzęta, w październiku 2024 bestialstwo wyszło na światło dzienne. Znaleziono zabite dziesiątki zwierząt, młodych, energicznych i gotowych do adopcji. Wolontariusze relacjonowali, że jeszcze niedawno spedzali z nimi czas. Zwierzaki zapakowane były w czarne worki na śmieci - idealny wyznacznik tego, jak są traktowane w całym kraju. Część wrzucona była do worków razem z pozostałościami po procesie egzekucji, lekami użytymi do odebrania ich życia, zużytymi strzykawkami.
Poruszające były wyznania osób obecnych na miejscu: nie tylko psy zostały brutalnie zamordowane wbrew pisemnym założeniom ustawy, ale również administracja leków nie była przeprowadzona prawidłowo. Konały długo, w cierpieniu, a część z nich w workach odkryto jeszcze żywych. Gmina oczywiście wstrzymała sie od komentarza - zaskoczona sytuacją zaistniałą na ich terenie. Czy naprawdę można być zaskoczonym patologiami tego systemu pracując w lokalnym zarządzie tym terenem? Znając dokładne kwoty finansowania vs. realne zapotrzebowanie na utrzymanie tylu zwierząt?
Kolejnym zapalnikiem patologicznych działań jest narastająca presja administracyjna. Wystosowane przez ministerstwa dyrektywy jasno sygnalizują, że opóźnienia w odławianiu nie będą tolerowane. Gminy pod presją budżetową wolą szybkie „rozwiązania” niż
Dozens of cats and dogs poisoned to death in Turkey's Kocaeli, local authorities blamed
— bianet English (@bianet_eng) October 11, 2024
Thirty dogs and 13 cats were found dead outside the Gebze District Municipality's animal rehabilitation center.
Volunteers report that municipal workers said they acted upon a recently… pic.twitter.com/oqNnpjrmJK
inwestowanie w opiekę i adopcję. Liczy się masowe „oczyszczenie” ulic. Rezultatem tych działań są rozmaite nagrania uchwycone przez zszokowanych turystów i obywateli. Nagrania ukazują brutalne akcje odławiania psów, nawet w centrum ruchliwych miejskich ulic - bez zachowania jakiejkolwiek ostrożności, dbałości o zwierzęta czy ich stan. Często są ranione, ciągnięte po ziemi na chwytaku jak przedmioty, a to wszystko na masową skalę. Takich akcji w ciągu dnia należy przeprowadzić jak najwięcej, nie ma więc czasu na pochylenie się nad zwierzęciem jako czującą istotą, tym bardziej, że i tak tam gdzie obecnie zmierza czeka go śmierć.
Źródło: Dozens of stray cats and dogs poisoned to death in Turkey's Kocaeli, local authorities blamed
Źródło: Dozens of stray cats and dogs poisoned to death in Turkey's Kocaeli, local authorities blamed
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
Barbarzyńska regulacja prawna nie odbija się jedynie na zwierzętach. Bezpośrednimi jej ofiarami są również ich miłośnicy, osoby które dokarmiają bezdomne zwierzaki na tureckich ulicach, a nawet po prostu te, które je leczą i przygarniają.
Poniżej widzicie młodego mężczyznę pełnego pasji, planów i zaangażowania w swoją pracę. To Baran Kuzukıran, którego nie ma już tutaj z nami. Młody amator weterynarii przyjechał do Polski studiować ją na naszym rodzimym uniwersytecie na lubelszczyźnie. Po uzyskaniu tytułu, gdy wrócił do rodzinnych stron w Turcji - gruchnęła wieść o nowej ustawie mającej na celu "rozwiązanie" problemu bezdomnych zwierząt w kraju. Baran na kilka dni przed śmiercią zrozpaczony zwierzył się sąsiadowi, że nie ma serca wykonywać eutanazji na zwierzętach - czego wymaga od niego nowe prawo. Nie, kiedy całego siebie oddaje temu, by dać im szansę żyć. Jeszcze tego samego miesiąca - lipca 2024 ciało Barana odnaleziono w dzielnicy Güzelbahçe po odebraniu sobie życia. Wolał zakończyć swoje, niż być przez system zmuszonym do zakańczania innych. Nie wytrzymał emocjonalnego obciążenia nowymi regulacjami.
Veterinarian Baran Kuzukıran, who refused to kill animals in Izmir, committed suicide. He last asked his neighbor, "How can I put them to sleep when I'm doing everything I can to keep them alive?"
This is murder, we all know the murderers.
Ülker Güleryüz - urocza staruszka z Altındağ (Ankara). Pieszczotliwie przez lokalsów nazywaną "ciocią Neclą", oddawała całą siebie bezpańskim zwierzętom w stolicy. Pomimo ubogiego stylu życia oferowała schronienie dużej ilości z nich, w podeszłym wieku dalej jako jedyna w okolicy interesowała się tym, by pójść wykarmić te, które wciąż zostały na wolności. Naraziła się tym samym na szykanowanie wśród lokalnej społeczności. Wielu pomagaczy jest narażonych na ostracyzm społeczny, a nawet mandaty. W jej przypadku - próbowano jej odebrać jednego z jej psów, gdy stawiła opór - niedługo później jej dom stanął
w płomieniach. Ülker nie miała szans. Spłonęła żywcem wraz ze swoimi ukochanymi zwierzętami, ich ciała znaleziono w zgliszczach jej skromnej chatki. Zginęła tak jak żyła - zapomnianina, zostawiona sama sobie, wśród zwierzaków które kochała. Z tego co udało się ustalić sprawcy i okolczności zdarzenia nie zostali znalezieni. Choć będąc szczerym - wątpimy by władze w ogóle próbowały ich szukać. Miała 81 lat.
Şule Çörekçi była dobrze znaną postacią na ulicach İzmiru (zwłaszcza w Menemen). Przyjaciele, sąsiedzi wspominają jej dedykację dla ratowania zwierząt z nieukrywanym wzruszeniem. Niejednokrotnie zaniedbywała własne potrzeby czy zdrowie na rzecz braci mniejszych. Uratowała wiele istnień, a organizacja, którą stworzyła "Islak Burunlar Pati Evi" szerzyła świadomość społeczną odnośnie problemu bezdomności zwierząt w Turcji. Szczególnie kochała koty, jej przyjaciele nazywali ją 'cat whisperer', jak gdyby rozumiała się z nimi bez słów. Kilkadziesiąt z nich wraz z samą Şule odeszło w pożarze jej domu w Mermerli Mahallesi 15 listopada 2025. To kolejna taka tragedia, niemal bliźniacza do śmierci Cioci Necli... Dzień po katastrofie, na zgliszcza, gdzie jeszcze chwilę wcześniej tętniło życie dziesiątek zwierzaków przyjechali rządowi hycle. Przyjechali po psy Şule, które przeżyły pożar. Zwierzęta, o które tak mocno walczyła, które kochała całym sercem, i ktorym ofiarowała dom. Zginęły wraz z nią, a pozostałe trafiły do rządowej mordowni. Tyle pozostało po energicznej, zaangażowanej kobiecie o złotym sercu i po jej misji. Tak Turcja traktuje obecnie obywateli życzliwych zwierzętom. Şule miała zaledwie 52 lata. Jej obecność w społeczności prozwierzęcej zapisała się na kartach historii, i choć jej życia nie udało się uratować - będziemy w jej imieniu kontynuować piękne gesty, którymi żyła.
Nie pozwólmy, by ich życia poszły na marne, a kolejne zostały brutalnie odbierane. Ku ich pamięci walczmy o te same wartości, które reprezentowali za życia. Ofiarami nie są jedynie Ci, którzy fizycznie już odeszli. Wiele osób w Turcji pomagającym zwierzętom mierzy się z hejtem, ostracyzmem, wandalizmem, a nawet pobiciami z tego tytułu. Są szykanowane w social media, zastraszane przez władze lokalne, potępiane przez sąsiedztwo.
Tutaj macie przykład jak władze zachowują się do jednej z takich osób. Takie zachowania obserwowane na ulicach to norma, szykanowania ze strony innych obywateli nikt nie kara, a bycie świadkiem tego typu sytuacji tylko podjudza w innych poczucie, że mają prawo utrudniać życie osobom, które nie są wobec zwierząt obojętne.
Propagandą, zasianiem strachu i nakładaniem co rusz nowych kar za pomoc zwierzętom Turcja próbuje wytępić do zera ludzi z sercem, ludzi zdolnych jeszcze do współczucia. Wielu z tych, których wspieramy lokalnie karmą, lekami i datkami co dzień naraża się wychodząc na ulice nakarmić zagłodzone bezpańskie zwierzaki.
Nie pozwólmy, by historie opisane powyżej powtarzały się na kolejnych z nich.
Udostępnij ten artykuł w swoich mediach społecznościowych
Prześlij go znajomym nieświadomym dramatu tureckich zwierzaków
Jeżeli masz auto i możliwość podróży - możesz pomóc w transportach i zabrać psiaki do nowego życia, zwracamy koszta paliwa
Gdy ktoś znajomy rozważa adopcję zwierzęcia możesz polecić mu naszych podopiecznych
Bojkotuj wśród znajomych i rodziny pomysł wakacji w Turcji
Rozważ wsparcie naszych działań dotacją finansową - szczegóły znajdziesz tutaj
Rozważ dom stały lub tymczasowy dla jednego z nich → do adopcji
Jeśli mówisz po turecku lub mieszkasz na terenie Turcji możesz pomóc nam w rozmowach z lokalnymi władzami, schroniskami, urzędnikami. Zgłoś się do nas, takie osoby są dla nas na wagę złota!
Wydrukuj nasze materiały informacyjne i rozdaj w okolicy → znajdziesz je tutaj
Przyjdź na jeden z naszych protestów
Jeśli posiadasz własną działalność → rozważ współpracę z nami i przestrzeń reklamową w naszej sekcji Wspieraczy (w przypadku tej opcji prosimy o kontakt poprzez wiadomość prywatną/email)
Rozważ zrezygnowanie z tureckich produktów i usług
Wyślij maile do polityków, ambasady czy mediów z wyrażeniem opinii na temat barbarzyńskich działań tureckich władz → jak to zrobić?
Dołącz do naszej grupy wolontariuszy - pomóż współtworzyć Z Piekła do Domu, szerzyć razem świadomość społeczną i dobrą zmianę
Podrzuć temat influencerom, podcasterom czy mediom znanym z sympatii do zwierząt
Podpisz petycje przeciwko tureckim działaniom:
Stop the Killing: Repeal Turkey’s Animal Slaughter Law No. 7527
HELP SAVE 4 MILLION TURKISH DOGS FROM BEING SLAUGHTERED